Locoloro kończy niedługo dwa lata. Co goście mówią o latynoskiej restauracji w Gliwicach?
W listopadzie Locoloro przy Bytomskiej 15 skończy dwa lata. Z tej okazji sprawdziliśmy, co o latynoskiej restauracji w Gliwicach piszą jej goście. Przeanalizowaliśmy najbardziej popularne opinie z portali społecznościowych i profilu firmy na Google. Sprawdzamy jakie wątki powtarzają się najczęściej, co goście doceniają najbardziej i jakie dania zrobiły na nich największe wrażenie. Sprawdźcie sami, co mają do powiedzenia użytkownicy o gliwickiej restauracji Locoloro!
Czym locoloro wyróżnia się na tle innych okolicznych restauracji?
„Mile jestem zaskoczona. Totalnie inna niż wszystkie gliwickie miejscówki. Na pewno wrócę” – pisze jedna z klientek na facebookowym fanpage’u restauracji. To często przejawiający się motyw wśród opinii, a inność o której mowa przejawia się w samych daniach, ale też całym sposobie działania lokalu. Locoloro działa w formacie Cocoa Bar & Latin Street Food, czyli łączy latynoskie jedzenie uliczne z barem kakaowym. W menu są arepas, empanadas, quesadille i kanapki bocadillo, a część składników lokal sprowadza z Ameryki Południowej.
Dania główne trafiają do Menú del momento, krótkiej karty zmienianej co kilka tygodni. Nie ma jej w internecie, więc goście poznają ją dopiero przy stoliku. Dlatego też wiele klientów wspomina o chęci powrotu by spróbować następnej wersji sezonowej karty.
Jak goście oceniają wystrój i atrakcje w lokalu?
„Przecudowne miejsce! Zaczynając od kolorowej otoczki lokalu, jak i samego wnętrza – kolory mają tam moc. Papuga też fenomenalna!” – czytamy w innej opinii. Kolorowa fasada i wnętrze wyróżniają lokal na tle okolicznych kamienic. Plac przed wejściem restauracja nazywa Małym Rynkiem i chce, żeby stał się kameralnym miejscem spotkań w centrum. W sezonie wiosennym i letnim restauracja organizuje tam koncerty muzyki na zywo.
Papuga przy drzwiach jest sztuczna, ale prowadzi swobodne rozmowy z przechodniami. Codziennie rozmawia z nią około 30 osób, a w październiku 2025 roku projekt opisał Raspberry Pi Official Magazine, międzynarodowy miesięcznik o komputerach, na których działa urządzenie. Jak wygląda wnętrze, zanim się do niego wejdzie, można zobaczyć na profilu restauracji na Instagramie.
Opinie o kakao i innych napojach w restauracji
„Prawdziwa eksplozja smaków. Kakao jedyne w swoim rodzaju, miła obsługa. Gorąco polecam” – pisze iny gość tym razem na wizytówce restauracji w Google. Lokal robi je ze stuprocentowej pasty kakaowej. W odróżnieniu od sklepowego proszku nie jest ona odtłuszczona, dlatego napój jest gęsty i intensywny, bliższy roztopionej czekoladzie niż kakao instant kojarzonego z dzieciństwem. Do wyboru jest siedem wersji, każda z nich po 32 zł, od łagodnej z laską wanilii po wyrazistą Chili Sal z chili i solą.
W opiniach gości często pojawia się także wątek cen pozostałych napojów, jak zwraca uwagę jedna z użytkowniczek Facebooka: „ta cena [za lemoniadę] zdecydowanie za niska jak na taką ilość i smak!”. Sezonowa lemoniada kosztuje 18 zł za szklankę 300 ml, a litrowa karafka do podziału 36 zł.
Dania ze stałej i sezonowej karty
Co goście mają do powiedzenia o stałych pozycjach z karty? Jak wspomina jeden z użytkowników: „quesadilla tak kolorowa i wyrazista w smaku, że planujemy kolejne wyjście”. Quesadille występują w czterech wersjach. Kolorów nie brakuje na przykład w roja y cabra (44 zł), gdzie dymne chorizo barbacoa i kwaskowy kozi ser spotykają się ze słodką konfiturą z czerwonej cebuli i czarnych oliwek, pieczonym batatem i ostrym jalapeño.
Inny gość zauważa, że „czuć każdy składnik dania z wymienionych w menu”, i dodaje, że „tatar rozbija kubki smakowe ludzi przyzwyczajonych do tradycyjnej, polskiej kuchni”. Tatara nie ma już w karcie, bo był czasową pozycją Menú del momento. W karcie sezonowej co kilka tygodni znajdują nowe propozycje dań głównych, w cenach od 20 zł, a najczęściej w przedziale 30–40 zł.
Jak goście oceniają obsługę?
O obsłudze wspominają trzy z czterech opinii, które wzięliśmy pod uwagę. W jednej czytamy krótko: „Obsługa perfekt – doradzi, wysłucha, podzieli się własną opinią”. Inna osoba wspomina, że „nawet będąc tam na szybką przekąskę, byliśmy otoczeni opieką na wysokim poziomie”.
Przy menu, którego nie ma w internecie, rola obsługi jest większa niż zwykle. To kelnerzy opowiadają o aktualnym Menú del momento i podpowiadają, jaki sos wybrać do empanadas albo którą wersję kakao zamówić na początek. To szczególnie ważne w restauracjach takich jak Locoloro, które podają kuchnię zagraniczną i korzystają z oryginalnych, sprowadzanych składników. Wiele pozycji z menu to dla gości nowość na polskim rynku, a wyrozumiała i empatyczna obsługa może pomóc wyjaśnić nazwy nieznanych składników i pomóc dobrać danie pod gust konkretnego gościa.
Jak dojechać do Locoloro z Zabrza?
Co właściciele szykują na drugie urodziny, na razie pozostaje tajemnicą. Pierwsze zapowiedzi najpewniej pojawią się na facebooku Locoloro. Warto tam jednak zajrzeć już teraz. Z Zabrza można tu dojechać pociągiem albo samochodem. Pociąg Kolei Śląskich jedzie kilkanaście minut, a z dworca do restauracji idzie się mniej więcej 20 minut, przez Rynek. Samochodem najszybciej dojedziecie Drogową Trasą Średnicową, w 15–20 minut. W centrum miasta obowiązuje strefa płatnego parkowania.
Lokal jest czynny od wtorku do soboty w godzinach 11:00–21:00, w niedzielę od 10:00 do 20:00, a w poniedziałki jest zamknięty. W weekendy po 16:00 grają tu muzycy, na pianinie albo na skrzypcach, a wstęp jest wolny.

Dodaj komentarz