Podolski wątpi w szybką sprzedaż Górnika? Żbikowski komentuje
Kilka dni temu Lukas Podolski po raz kolejny poddał w wątpliwość tempo prac nad prywatyzację Górnika Zabrze. Co się dzieje?
Podolski publikuje mocny wpis
23 stycznia na platformie X (wcześniej Twitter) Podolski skomentował proces prywatyzacji, a raczej jego tempo. Sprawa ciągnie się już długo, obejmuje trzeciego, a może nawet czwartego (licząc Ewę Weber) włodarza miasta.
Po kolejnym spotkaniu prywatyzacyjnym mam znowu wrażenie, że to zmierza donikąd. Bardzo bym chciał, żeby termin lutowy był realny, ale wątpię… – napisał.
Dzień później dodał nowy komentarz, rozwijając swoją myśl. Dostało się zasadniczo całej grupie, która zaangażowana jest w proces prywatyzacji ze strony magistratu. Nie zdradził jednak szczegółów kto odpowiada (celowo lub nie) za wydłużony czas trwania operacji.
Widzę, że po wczorajszym wpisie pojawiło się dużo komentarzy. Prywatyzacja to nie jest temat wyłącznie jednej osoby – Prezydenta. Urząd to również Wiceprezydent i ludzie w zespole ds. prywatyzacji…
Żbikowski publikuje oświadczenie
Prezydent Kamil Żbikowski opublikował obszerny wpis w mediach społecznościowych, w którym częściowo tłumaczy zaistniałą sytuację. Podkreśla, że to nie on bezpośrednio odpowiada za opóźnienia, a decyzje poprzedników, które doprowadziły m.in. do zadłużenia klubu. Dodaje także, że miastu absolutnie nie opłaca się długa procedura, bo utrzymanie klubu kosztuje. Komentarz publikujemy w całości, zaznaczyliśmy najważniejsze, naszym zdaniem, fragmenty.
Kontynuuję starania, żeby sfinalizować prywatyzację Górnik Zabrze S.A. jeszcze w tym kwartale. Miasto będzie gotowe, żeby to zrobić. Oczywiście będzie do tego potrzebna zgoda samego Inwestora.
Nie odpowiadam za opóźnienia, brak woli czy błędy moich poprzedniczek. To nie moja wina, że rozmowy o prywatyzacji ciągnęły się latami. Odkąd objąłem urząd, robię wszystko, żeby ten proces odblokować, uzdrowić i przyspieszyć. I to się udaje. Nic też nie poradzę na wygenerowane wcześniej zadłużenie klubu.
Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że wielość i złożoność elementów negocjacji wynika przede wszystkim ze (zrozumiałej zresztą) ostrożności i zapobiegliwości Inwestora. Te skomplikowane elementy to jednak nie jest warunek ani wymysł mój. Gdyby Inwestor był skłonny zapłacić cenę zgodną z aktualną wyceną wartości Górnika Zabrze, a przy tym nie wymagał daleko idących gwarancji związanych z funkcjonowaniem na obiektach sportowych w Zabrzu czy innych ułatwień o znaczeniu biznesowym, to moglibyśmy faktycznie dopiąć transakcję bardzo szybko.
Szkopuł w tym, iż sporo oczekiwań Inwestora było trudnych lub niemożliwych do zrealizowania przez samorząd – z przyczyn czysto prawnych albo finansowych. Nadal pracujemy dwustronnie nad doprecyzowaniem tych oczekiwań w zderzeniu z ramami prawnymi, których jako miasto musimy przestrzegać.
Nie jest absolutnie prawdą, jakoby miasto zarabiało na Górniku choćby złotówkę! Wręcz przeciwnie: zabrzański samorząd w ostatnich 20 latach przeznaczył na cele wsparcia Górnika niemal 1 miliard złotych, wliczając w to wszelkie dokapitalizowania, dotacje, poręczenia, gwarancje, umorzone pożyczki, dopłaty, a przede wszystkim budowę i utrzymanie stadionu, na którym klub gra. Miasto nie ma najmniejszego interesu, żeby przedłużać swój stosunek właścicielski wobec Górnika.
Sprawa prywatyzacji zmieniła się z prostej na bardzo skomplikowaną wiosną ubiegłego roku, kiedy sporządzono (nie do końca wiadomo po co) nową, kolejną wycenę Górnika. Jej poziom po prostu znacznie przewyższa cenę z oferty i warunki brzegowe Inwestora. Z poprzednią wyceną było zupełnie inaczej. Niestety poprzednie władze nie ujawniły tych okoliczności, a ja mogłem zapoznać się z nimi dopiero po objęciu urzędu. Ostatnie miesiące to żmudne i regularne prace, żeby obudować wycenę analizami, które uzasadnią zbycie akcji poniżej ich wyceny, oraz żeby uzgodnić pozostałe warunki ważne dla Inwestora, a nie zawsze prawnie lub finansowo wykonalne dla samorządu.
Chciałbym zwrócić uwagę, że jako prezydent Zabrza – w przeciwieństwie do poprzedniczek – nie ingeruję w skład osobowy zarządu, trenera ani kadry klubu. Klub ma pełną autonomię w prowadzeniu działalności i jest wolny od polityki, która wcześniej niestety tak mocno wpychała się do Górnika.
Miejski pakiet akcji Górnika to mienie publiczne, a nie paczka słonecznika w czyjejś kieszeni. Inna sprawa, że ograniczenia są po obu stronach stołu negocjacyjnego i – odkąd jestem prezydentem – miasto nie wykazuje jakichś szczególnych opóźnień, a czas bywa potrzebny zarówno po stronie samorządu, jak i zespołu negocjacyjnego Inwestora. W ciągu ostatnich 5 miesięcy doszliśmy o wiele dalej niż kiedykolwiek przedtem.
Nie da się ukryć, że wizja zrealizowania prywatyzacji Górnika Zabrze w lutym wydaje się wymykać z rąk obu stronom.
Prezydent stwierdził niedawno, że on i jego zespół będą gotowi do końca lutego, ale to nie pierwszy raz, gdy data okazała się nierealna. Pytanie, czy dojdzie do niej w pierwszym półroczu wydaje się być bardziej zasadne.


![Zabrzański Bieg WOŚP – po raz dziesiąty na rzecz walki z cukrzycą [FOTO]](https://cdn.silesia.info.pl/public-media/2026/01/621810758_1321334186686154_7012006325885406714_n.jpg)













Dodaj komentarz