Topola w Rokitnicy ścięta. Miasto się tłumaczy

Czas czytania: 7 min.

W Rokitnicy ścięto sporych rozmiarów topolę, z jeden z charakterystycznych punktów przy ul. Budowlanej i Ofiar Katynia. Mieszkańcy nie są zachwyceni, a miasto tłumaczy się z decyzji.

Mieszkańcy są wkurzeni. Nie chcą takich niespodzianek

O sytuacji poinformowałajako jedna z pierwszych Magdalena Gościniak, aktywistka oraz Radna Rady Dzielnicy Rokitnica.

– Nie zdążyłam. Rozmawiałam o niej niejednokrotnie. Robiłam jej zdjęcia. Kombinowałam, w jaki zapewnić jej formę ochrony w mieście, które ma wywalone na zieleń, od 2010 roku nie powołało żadnej formy ochrony przyrody, nawet najmniejszej – tej w kompetencjach Rady Miasta, jak pomnik przyrody czy użytek ekologiczy i potrafi mechaniczną podkaszarką niszczyć ponad 100-letni żywopłot Ballestremów – napisała w mediach społecznościowych.
– W rozmowie z nami dodaje, że nie udało się na czas podjąć działań, które mogłyby jakoś uratować drzewo. Pokazywałam tę topolę, robiłam jej zdjęcia, chciałam, żeby była wpisana w teren projektowanego Parku Krajobrazowego, który tworzony jest w ramach Metropolii, od września rozmawiałam z arborystą, który też miał na nią oko.

Nieco ostrzej o sprawie wypowiadają się inni mieszkańcy dzielnicy, m.in. osoby administrujące stroną “Cała prawda o Rokitnicy”. Niezadowolenia nie kryją też komentujący cytowane wpisy.

– Wycięli nam drzewo, można by powiedzieć, że martwe ale NIE. Jak można przeczytać na innych profilach fb to drzewo ŻYJE tylko trzeba było o nie zadbać. Urząd Miasta nabrał wodę w usta ale aby wyciąć czy ściąć takie drzewo miasto musi prosić o zgodę Urząd Marszałkowski. Ktoś z urzędników musiał o to napisać a prezydent podpisać. Będziemy śledzić sprawę.

Miasto tłumaczy decyzję

Po opublikowaniu zdjęć z wycinki głos – wyjątkowo szybko – zajęli przedstawiciele zabrzańskiego magistratu. Miasto tłumaczy swoje działania złymstanem drzewa i chęcią zadbania o bezpieczeństwo.

– Dlaczego podjęto taką decyzję? Decyzja Urzędu Marszałkowskiego o wycince dotyczyła 11 drzew. Wśród usuniętych drzew znalazła się m.in. topola przy ul. Ofiar Katynia. Wszystkie drzewa zostały dokładnie przebadane przez specjalistów, a ich stan zdrowotny określono jako bardzo zły. Zagrożenie dla bezpieczeństwa. Największym zagrożeniem – zgłaszanym bezpośrednio przez mieszkańców – była duża ilość posuszu, czyli martwych i suchych gałęzi, które mogły odpaść w każdej chwili, stwarzając niebezpieczeństwo dla osób i mienia. Drzewa znajdowały się bowiem w bezpośrednim sąsiedztwie dróg i obiektów infrastruktury, co dodatkowo zwiększało ryzyko. W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców podjęto trudną, lecz konieczną decyzję o ich usunięciu – czytamy w komunikacie.

Miasto zapewnia, że w okolicy pojawią się nowe nasadzenia. Część mieszkańców wytyka zaś lata zaniedbań w opiece nad terenami zielonymi w naszym mieście.

 

W dzielnicy są też inne tereny zielone i pomniki przyrody. Potrzebują opieki

W rozmowie z nami Magdalena Gościniak wspomina także o innych miejscach na mapie dzielnicy, o które warto zadbać. To nie tylkopomniki przyrody, pojedyncze drzewa, ale całe kompleksy. 

– Po pierwsze, jest to dawny Las Tiele-Wincklerów, który stanowi jeden kompleks z Miechowicką Ostoją Leśną. Po stronie Bytomia las jest chroniony, po stronie Zabrza nie. Upamiętnienia wymaga też zniszczony, rozwalony pomnik, wzniesiony niegdyś ku czci mieszkańców Rokitnicy, którzy zginęli w I WŚ. Zaniedbany Gaj Pamięci, gdzie pod każdym drzewem zakopano tabliczkę z imieniem i nazwiskiem mieszkańca, który zginął na froncie Wielkiej Wojny, tworząc symboliczne miejsce pamięci. W parku opomoc błaga grabowy żywopłot (nazywamy go żywopłotem Ballestremów), bardzo stary, a niszczony mechanicznym podkaszaniem, które choć jest szybkie, to niestety narusza strukturę i tkankę rośliny – mówi Magdalena Gościniak. – Zawodowej, regularnej opieki wymagają rokitnickie pomniki przyrody, chronione prawem od 2010 roku. Rosnący przy dawnej strzelnicy dąb szypułkowy i pobliski buk zwyczajny. A także trzy kolejne, niezwykłe na miarę całego kraju drzewa: jałowiec wirginijski – jeden z największych w Europie, grab kolumnowy – podobno jeden z największych okazów w Polsce i buk zwyczajny, ale w niezwyczajnej odmianie Rohana.

Czy lista obiektów przyrodniczych w Zabrzu będzie się rozrastać? Być może miasto powinno objąć ochroną większe obszary, niż tylko pojedyncze drzewa. A przynajmniej zmapować wartości przyrodnicze, jakie posiada?

– Uważam, że ochrony wymaga Dolina Potoku Rokitnickiego – w całym jego biegu – w lesie, na polach zalewowych oraz na łąkach. Warto byłoby utworzyć tam użytek ekologiczny, bo potok nadal w wielu miejscach ma jeszcze naturalną, wijącą się linię. – dodaje Magdalena Gościniak – mówi Magdalena Gościniak. – A co do konkretnych drzew, które pomnikami nie są, po niedawnej sytuacji z topolą i wpisie na facebooku odezwało się do mnie paru mieszkańców. Na jednej wizji terenowej już byłam, zrobiliśmy dokumentację i obmiary. Kolejne ustalam.

Pracy w samej dzielnicy Rokitnica zapowiada się więc bardzo dużo. Miasto wielokrotnie zapewniało o chęci dbania o tereny zielone. Być może zacznie niebawem uważniej słuchać mieszkańców i wspólnie uda się zrobić wiele dobrego? Prawdopodobnie na ten moment nie będzie na to środków.

Komentarze (1) DODAJ

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe