Wiadomości z Zabrza

Ciepła zima zagrożeniem dla pszczół

  • Dodano: 2007-01-10 18:44

Ciepła zima zdezorientowała część pszczelich rodzin, wiele z królowych złożyło już jaja. Jeśli pszczoły w takich ulach szybko nie dostaną pokarmu, wiele hodowli może zostać zdziesiątkowanych - alarmują śląscy pszczelarze.

"Hodowcy powinni teraz co kilka dni chodzić po pasiekach i słuchać co się dzieje w ulach. Jeśli dobiega z nich szum - taki jak z linii wysokiego napięcia - znaczy że pszczoły wołają o pomoc" - powiedział PAP w środę Henryk Wieczorek ze Stowarzyszenia Pszczelarzy "Barć" z Bytomia.

Jak wyjaśnił, ciepła jesień i zima spowodowały, że w niektórych ulach rozpoczął się proces tzw. czerwienia - królowe złożyły już jaja. Wtedy pszczoły zaczynają szybko zużywać pokarm magazynowany w ciągu poprzedniego roku. Z reguły czerwienie rozpoczyna się pod koniec stycznia, wtedy pokarm kończy się w marcu.

"Jeśli czerwienie zaczęło się w listopadzie czy grudniu i trwa w styczniu, po zużyciu pokarmu niewiele pszczół dotrwa bez pomocy pszczelarza do wiosny. Tak jak to ma miejsce w naturze - wszystkie nie zginą, ale straty będą znaczne" - podkreślił Wieczorek.

Pszczoły - inaczej niż osy czy szerszenie - żyjąc w gromadzie przez cały rok robią zapasy na zimę. Gdy robi się zimno, obniżając temperaturę w ulach zapadają w odrętwienie. Spożywają wtedy bardzo mało pokarmu - cały rój ok. 1,5 kg zgromadzonego wcześniej miodu miesięcznie.

Taki sposób zimowania jest m.in. uwarunkowany ich budową - pszczoły mogą wypróżniać się tylko w locie. Zimą - podczas mrozów nie opuszczają uli - dlatego jedzą mało. Zaczynają jeść dopiero po rozpoczęciu składania jaj przez królową - by wytworzyć temperaturę ok. 30 stopni, konieczną do wzrostu jaj. Wylatują dopiero na wiosnę, na tzw. obloty.

Zbyt wczesne czerwienie - w ulach, z których pszczoły zostały zmylone wysokimi temperaturami i obecnością pyłków w powietrzu rozpoczęło się nawet w listopadzie - powoduje zbyt szybkie zużycie zgromadzonego wcześniej pokarmu. „W niektórych ze sprawdzanych przez nas rodzin, cały pokarm został już zjedzony” - zaznaczył Wieczorek.

W takiej sytuacji, aby zwiększyć szanse pszczół na przetrwanie, pszczelarze powinni podać do uli pokarm - miód i syrop - oraz wodę. By sprawdzić gdzie jest to konieczne, należy ule obsłuchiwać. Jak mówi Wieczorek, on sam w tym celu posługuje się lekarskim stetoskopem.

Najedzone podczas czerwienią pszczoły będą też wylatywać - by się wypróżnić. Jeśli trafią akurat na mróz - mogą pozamarzać. Na to jednak już hodowcy praktycznie nie mają wpływu.

Pszczelarze obawiają się, że przetrzebienie hodowli spowoduje słabe zbiory, a co za tym idzie ograniczenie podaży miodu w tym roku. Spowoduje to, że coraz trudniej będzie można zdobyć dobry jakościowo miód. Obecnie większość miodu na rynku pochodzi z importu i - jak twierdzą śląscy hodowcy - z reguły jest to produkt bardzo słabej jakości.

Autor: PAP
Źródło: www.kat.tvp.pl

"Informacje z regionu TVP Katowice"

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.