Wiadomości z Zabrza

Artysta z krwi i kości

  • Dodano: 2012-11-19 22:15, aktualizacja: 2012-11-22 22:14

Tomasz Kokott to barwna osobowość z charakterem, artysta z krwi i kości.  Absolwent Liceum Sztuk Plastycznych w Zabrzu-Kończycach i Wydziału Artystycznego Uniwersytetu Śląskiego, filia w Cieszynie, kierunek grafika. Jego mistrzostwo i wielki talent potwierdzają wyróżnienia i nagrody:  w Takasaki International Art. & Music Competition for High School Students, wyróżnienie I studenckiego Biennale Małych Form w Raciborzu w kategorii krótkiej formy filmowej, nominacja do Grand Prix i nagroda regulaminowa Katowickiego Triennale Grafiki Polskiej 2009.

 

Redakcja: Jestem pod podziwem Pana wszechstronnych uzdolnień: grafika, malarstwo, projektowanie, fotografia. Na początku chciałabym skupić  się na malarstwie. Zauważyłam, że głównie maluje Pan martwą naturę. Czy to prawda, że artyści mają umiejętność dostrzegania piękna w zwykłych na pozór rzeczach, że np. w zwykłym jabłku potraficie dostrzec to, co jest nie dostrzegalne dla innych?

Tomasz Kokott: Bynajmniej malarzem jestem kiepskim i to tyczy się również malowania ścian. Jeśli chodzi o martwą naturę to tym tematem byłem zadręczany na śmierć podczas kształcenia, i tu przyznam, muszę rozczarować, bo w jabłku oprócz witamin zbyt wiele dostrzec na dzień dzisiejszy nie potrafię, pewnie ze względu na to, że malarstwo moim zdaniem jako technika starych mistrzów uległa unicestwieniu, bo jaką nową wartość wprowadzi piękne namalowanie kosza owoców oprócz dostarczenia przyjemności mało wyrafinowanemu odbiorcy, który z różnych przyczyn potencjalnie skusi się na tańszą reprodukcje. Natomiast wrażliwości i innego sposobu postrzegania rzeczywistości się nie wypieram.

 

Redakcja: Jakie są Pana dalsze plany artystyczne?


Tomasz Kokott:  Dalsze plany artystyczne – to brak jakichkolwiek planów, liczę na udział w konkursach, bo z obserwacji wynika, że młodzi twórcy niechętnie przystępują do konkursów to i konkurencja jest słaba, polecam to też innym. Dalej będę pracował nad projektami wystaw dla muzeum, w którym pracuję i nie ukrywam daje mi to wielką przyjemność.

Redakcja: Jakie były Pana początki? Jak zrodziła się ta pasja?

Tomasz Kokott: To jak z polityką, kiedy człowiek do niczego się nie nadaje to zostaje politykiem.
Jak się jest słabym w szkole, a przedmioty ścisłe napawają silnym wstrętem to ucieka się do kredek i ołówków, w tym świecie nie obowiązują żadne zasady i wszystko jest tak cudownie nieograniczone. Od pierwszej klasy podstawówki pisałem, że chcę być malarzem, dziś powiedziałbym, że chcę ciągle coś wymyślać, tworzyć, bo to daje mi przyjemność.

Redakcja:  Czy ma Pan swojego mistrza na którym się wzoruje? Jeśli tak,  kto to jest i dlaczego właśnie on?

Tomasz Kokott:  Relacja mistrz - uczeń w moim odczuciu zdechły. Tego typu zależności występowały w przypadku terminowania młodego adepta w  pracowni zgłębiającego tajniki rzemiosła.
Dziś nauka rzemiosła praktycznie nie istnieje. Na pewno cenię precyzję niemieckich grafików i ilustratorów XVIII – XIX wieku, do tej listy dochodzą wybiórczo prace niezwykle oryginalne, wyprzedzające swoje epoki, obwarowane kontekstem czasu i wartościami dodanymi.   

Redakcja:  Jakie cechy według Pana musi posiadać dobry artysta?

Tomasz Kokott:  Dobry artysta musi przede wszystkim dbać o własne interesy, dobrze zarabiać, mieć własnego lojalnego menadżera. Uwielbiać tabloidy- dostarczając cyklicznie nowych bzdur na swój temat. dbać o swoją gębę np. zastrzykami z botoksu. Kurczowo trzymać się sceny wciąż produkując nowe gnioty. Co tyczy się twórcy – bo tak naprawdę o tym jest pytanie, przede wszystkim mieć stałą pracę jako ktokolwiek, byle nie utrzymywać się z własnej działalności artystycznej. Pracować dla własnej przyjemności bez jakiejkolwiek presji.
 

Redakcja:  Ma Pan duży wachlarz talentów artystycznych {grafika, malarstwo, projektowanie}. Który z tych talentów jest Panu najbardziej bliski i pragnie go Pan w szczególny sposób rozwijać.

Tomasz Kokott: Jak donoszą media, co rusz dowiaduję się, że z powodzeniem malarstwem zajmuje się koń, słoń, małpa, a produkowane obrazy dobrze się sprzedają. Z tymi talentami to w moim przypadku lepiej lub gorzej wyuczona zdolność, z której w miarę potrzeby korzystam. Jeśli mam coś zaprojektować rysuję, jeśli ma pojawić się kolor maluję. To dobór właściwych środków wyrazu. Rozwijać nie, ja jedynie używam je zgodnie z potrzebą.

Komentarze (1)    dodaj »

Dodaj komentarz

chcę otrzymać bezpłatny newsletter portalu Zabrze.com.pl.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.